Uzasadnienie
Koszmar!!!!! Dużo jeżdżę i nigdy nie oczekiwałam wysokich standardów, ale to co nas tu spotkało to jakaś porażka, więc mam nadzieję, że moja opinia będzie przestrogą i nikt tak jak my i wszyscy turyści, którzy przyjechali kierując się ponad 200 pozytywnymi opiniami nie zdecyduje się tu przyjechać.
Akcja lotnisko-hotel szybka i sprawna. Chociaż mieliśmy w tej kwestii dużo szczęścia bo inni Polacy z którymi rozmawialiśmy czekali godzinami, bo czym byli brani na bok i proponowano im zapłacenie 20-30 dolarów za krótszy czas oczekiwania albo prowadzenie do pokoju przy drzwiach się dowiadywali, że mają zapłacić za pokój. Mimo, że wszystko było w cenie. Sprawa oczywiście po cichu bez kierownictwa.
Po wejściu do pokoju pierwszy szok. Takiego syfu jeszcze w życiu nie widziałam, a również pracowałam w branży hotelowej. Pokój wyglądał jakby wielki owłosiony facet ogolił się cały na środku pokoju i rozrzucił to wszędzie gdzie się da. Strach było stanąć na podłodze. Lustro zamazane jakaś brudną szmatą. Pokój wysprzątaliśmy sami bo była 2 w nocy i chcieliśmy iść spać i nie wpuszczaliśmy do niej sprzątaczki z obawy jak zrobi serwis. Wymienialiśmy ręczniki w drzwiach oczywiście płacąc za to ropa jak przystało. Inny znajomi mieli dużo szczęścia co do serwisu. Wszystko zależy na jaką Panią na którym piętrze się trafi. Z większością nie było szans porozumieć się w języku angielskim, więc tłumaczenie na migi. Z klimatyzacji leciała woda. Ledwo dawała radę mimo, że mieliśmy mały pokoik. Plusem był balkon bo wychodził na ogród gdzie było cicho i przyjemnie. Z tym mieliśmy szczęście, ponieważ w innych częściach muzyka i krzyki niosły się do późnych godzin.
Przyjechaliśmy we czwartek w nocy, więc w piątek rano przeżyliśmy kolejny szok idąc na śniadanie o 7 rano. Restauracja po brzegi wypchana lokalnymi ludźmi, którzy się wszędzie wpychają, robią taki syf, że ciężko to opisać. Po wszystko ogromne kolejki. Jeden facet robi naleśniki po 10 małych placków na raz, kładzie ci nie więcej niż 2 sztuki na talerz, a w kolejce non stop stoi po 20-30 osób. Jeśli jeszcze na śniadaniu nie ma problemu z miejscem, to przy kolacji już jest walka o stolik. My płaciliśmy codziennie kelnerowi, żeby jeden dla nas trzymał i robiło tak wiele osób. Wtedy potrafiliśmy mieć ładnie przygotowany stolik, a nie rozsypane wszędzie jedzenie i poklejone stoły. Jedzenie nakładają na fulla, aż im się wysypuje z talerzy. Jak zwrócisz im uwagę to słyszysz, że nie będą stać w kolejkach i nikt na to nie reaguje mimo afer dookoła. Miałam też sytuację, że przygotowałam obok mnie talerz, nie było wolnych więc facet mi go zabrał i nałożył swoje jedzenie i odszedł mimo zwrócenia mu uwagi. Jeśli brakuje sztućców to ryż czy inne rzeczy nakładają sobie rękoma. Jedzenie nadaje się tylko dla ludzi odpychających się pszenicą. Suche bułki i bagietki to tyle z pieczywa. Ewentualnie chleb tostowy który i tak wiecznie się kończył więc możesz czekać i liczyć, że doniosą. Na śniadanie, ser, szynka, jajka i trochę warzyw. Codziennie to same. Kilka rodzajów płatek, mleko, jogurty w misach. Zero owoców. Po jajecznicę stoi po 30 osób tak jak po naleśniki więc ludzie zaczęli podchodzić z kilkoma talerzami, żeby na każdy dostawać po 2 sztuki i obejść "system" 2 sztuki na osobę. Przekąski w dzień:
po pizzę, krojoną na małe prostokąty stoisz godzinę w kolejce i musisz się prosić żeby dostać więcej niż 2 kawałki. W między czasie z każdej strony wpychają się lokalsi i nie reagują, na żadne zwrócenie uwagi. Tak jak obsługa. Nam wybierano spalone brzegu, im najlepsze kawałki jeśli takie w ogóle były w tej "pysznej" pizzy.
Plusem jest butelkowana woda w barze, której dostaniesz ile poprosisz. Alkohol rozwodniony i bez smaku. Większość piła to co sami kupili na lotnisku czy w sklepie biorąc tylko napoje w barze, które mimo, że lane z butelek było strasznie słodkie. Kompletnie inne niż w Polsce. Na kolacji kolejki do wejścia do restauracji po czym po 15 minutach zamykają bramę i ochrona nikogo nie wpuszcza i każe ci wrócić później bo nie ma miejsca za ok 40 minut. Mimo, że rozpiska godzinowa odnośnie posiłków jest kompletnie inna. "swoich" wpuszczają bokiem pod pretekstem, że rodzina jest w środku. Nie było gdzie usiąść więc jeden facet dał nam plastikowe talerzyki żebyśmy mogli wziąć ze sobą owoce, które są tylko na obiedzie i kolacji ( arbuz, melon, czasem jabłka i śliwki) na zewnątrz ale ochrona nas z tym nie wypuściła więc zostało odstawić i wyjść.
Plus dla rodzin z dziećmi, że baseny są z ratownikami, a z drugiej części hotelu kompleks ze zjeżdżalniami, gdzie podobno w dzień jest dużo animacji. Ale tam też zdarzało się dużo wypadków na zjeżdżalniach i nawet bójki między lokalną społecznością. Plaża ma 2 rzędy leżaków z parasolami i jest super wąska ale to jedyne miejsce, które uratowało nasz wyjazd bo woda w morzu była super ciepła chociaż jest full trawy przy wejściu i pływa pełno śmieci, które tylko my chodziliśmy wymawiać i wyrzucać do tego jest dużo małych parzących meduz. Mimo to było to nasze ulubione miejsce.
Po wyjeździe do Monastiru autobusem za 1 dinara, co jest plusem gdzie jedzie się około 20 minut, ale jeżdżą jak chcą byliśmy w szoku, że jest nazwane najpiękniejszym miastem Tunezji bo takiej ilości śmieci wszędzie jeszcze nie widziałam, a zwiedziłam już kilka krajów w moim życiu. Nie przejdziesz żadnej uliczki bez facetów ciągnących cię za ręce do ich sklepów, którzy nauczyli się kilku tekstów po polsku żeby cię zaczepić. Są bardzo bardzo nachalni mimo, że im odmawiasz. Najlepsze zakupy zrobiliśmy koło hotelu gdzie pracowały kobiety, bardzo grzeczne i pomocne i można było znaleźć najładniejsze gatunkowo rzeczy. Pierwsze 2 dni, nie da rady przejść przez lobby na dwór czy do recepcji, żeby 20 razy dziennie nie próbowali ci wcisnąć wycieczek fakultatywnych czy bransoletek mimo, że odmawiasz. Podobnie zresztą na plaży. Podchodzą i wmawiają ci, że wczoraj obiecałeś u niego coś kupić. Jak nie beznadziejny ręcznik, to bransoletkę i stoi nad tobą i męczy dopóki nie robisz się niegrzeczny.
Lodówki w pokoju brak, basen kryty to bardziej duży płytki brodzik, sejfów w pokoju nie ma. Chcieliśmy zostawić rzeczy w recepcji bo podobno tam masz sejfy w których możesz trzymać rzeczy, ale jak kobieta wzięła ode mnie paszporty, pieniądze, aparat i położyła gdzieś za zapleczu a potem powiedziała, że już ok bez klucza, kwitu czy czegokolwiek to zabrałam te rzeczy i chowaliśmy je sami pod materacami w pokoju. A druga powiedziała, że mam trzymać rzeczy w pokoju w sejfie i się zdziwiła, że go nie mamy mimo, że nikt nie miał. Mieliśmy rozwalony zamek w drzwiach więc trzeba było się siłować żeby je otworzyć. Zgłaszałam to 2 razy. Wymieniali mi karty mimo, że to zamek był popsuty nie karta i do końca tak wyglądało, za któryś pchnięciem na siłę udało się je otworzyć.
Po przeczytaniu opinii byliśmy super nastawieni na wyjazd, ale nigdy się tak nie zawiodłam i bardzo żal mi wydanych pieniędzy. Zdecydowanie odradzam przyjazdu tu i szczerze nie wiem kto był w stanie napisać pozytywne opinie. Chyba, że wygląda tam zupełnie inaczej w innej porze roku, ale my jak też wszyscy przejezdni, których poznaliśmy na miejscu zdecydowanie tam nie wrócą. Wystawią mam nadzieję opinie podobne do moich i przestrzegą chętnych na ten wyjazd przed popełnieniem wielkiego błędu. Zdecydowanie odradzam i współczuję osobom, które już jest wyjazd wykupili. Wiem, że były również sytuację w których ludzie mieli opóźnienie wyjazdu o 1 lub 2 dni i musieli czekać w hotelu na informację o wylocie mimo trwającego już urlopu dzięki czemu starają się o wysokie odszkodowania. Życzę powodzenia tym, którzy czekają na swój wymarzony wyjazd do tego hotelu. Oby wasz okazał się szczęśliwy i zdecydowanie lepszy od naszego koszmaru.